Karpacz - Nasza klasa.

Moja cała klasa spotyka się po 25 latach w schronisku PTTK Strzecha Akademicka. Wyjazdy do Karpacza były niegdyś normą. Nie zawsze wracaliśmy razem, ale te wyjazdy pociągiem z Poznania były najlepsze. Byli tacy restauratorzy którzy już nas poznali i gdy paczką, chcieliśmy wejść do lokalu to gonili nas - łobuzerię. Za komuny, łobuzy ciężko miały, a szczególnie w Karpaczu w lepszych lokalach typu Patria, czy Skalny. Ostatnia impreza zakończyła się wyrzuceniem nas przez kierowniczkę, a teraz mamy wracać jako poważni ludzie - absolwenci. Karpacz miał z nami siedem światów, gdy szliśmy na ostatni autobus o godz ok. 22 - giej z Białego Jaru do Jeleniej Góry. Cała drogę, a szczególnie od Wangu sobie głośno śpiewaliśmy, często niecenzuralnie. Raz był problem z milicją, ale chłopaki zrozumieli, a nam dali do zrozumienia.
Karpacz po 25 latach nie witał nas transparentami, ale my już trochę zmieniliśmy się. Większość, to była po studiach, a nawet jeden to jest policjantem. Mamy nawet księdza. To była niezła klasa.
Podobne wpisy: